Weather Forecasts | Weather Maps | Weather Radar Profil użytkownika Sowa Magazyn Europejski ![]() Create Your Badge |
Blog > Komentarze do wpisu
Wspomnienie o Alinie Perth-Grabowskiej
Otrzymywała setki listów, które – przemycane z kraju, lub wysyłane na zastępcze adresy – sprawiały Jej ogromną radość, utwierdzając zarazem w przekonaniu, że wybrana przez Nią droga walki z komunistycznym reżymem prowadzi do upragnionego celu, do niepodległej Polski. O skali popularności i trafności Jej komentarzy świadczyła też wymierzona w Nią, zaciekła nagonka PRL-owskich mediów. Nie było tygodnia, by nie zaatakowano w nich, często w brutalny i perfidny sposób, tej czołowej komentatorki rozgłośni. Nic więc dziwnego, że w radiowym archiwum, w segregatorach pt. „Ataki na RWE”, najwięcej zebranych w nich paszkwili dotyczyło właśnie Aliny. Przeciwników miała Alina niestety nie tylko w kraju. Jej niezależność, własne zdanie, odwaga w ocenie ludzi, a także popularność, budziły u niektórych członków monachijskiego zespołu demony zazdrości w połączeniu ze szczególnie pojętą obawą o swoją pozycję. Próbowano Jej szkodzić, rozpowszechniano na Jej temat plotki podsycane - jak dziś wiemy - przez komunistyczną agenturę. W odtajnionych ostatnio materiałach IPN znalazły się raporty - podającego się za wysłannika podziemnej „Solidarności” - agenta o pseudonimie „Bogumił”, penetrującego w drugiej połowie lat osiemdziesiątych środowisko radiowców w Monachium. Wynika z nich, że przeciwnicy Aliny zlecili mu (pewnie nieświadomi z kim mają do czynienia) zebranie w kraju kompromitujących Ją materiałów. „Bogumił” otrzymał też środki na wydawanie, pod płaszczykiem podziemia, pisma-fałszywki pt. „Przeciek”, w którym miały się ukazywać, pisane - o zgrozo ! - w Monachium, teksty krytykujące komentarze Aliny, z jednej strony i hołubiące „dzieła” Jej przeciwników, z drugiej. Z dalszej części akt wynika, że do poszukiwania „haka” na Alinę specjalnie oddelegowano oficera SB tygodniami wertującego archiwa w Polsce. Jak było do przewidzenia, nic konkretnego nie znaleziono, nie ukazało się też pismo „Przeciek”, chociaż inicjatorzy poszli dalej, proponując jego druk w Niemczech i przerzut do Polski. Być może nawet dla Służby Bezpieczeństwa, szyta tak grubymi nićmi prowokacja wydała się zbyt ryzykowna i przez swoją niewiarygodność niewarta zachodu. Trzymając się dewizy „psy szczekają – karawana idzie dalej”, Alina nie tylko wiodła prym na antenie. Angażowała się także z powodzeniem w życie polinijne. Współtworzyła w Monachium Klub Niezależnej Myśli Politycznej im. Juliusza Mieroszewskiego, z kórego to inicjatwy odbywały się spotkania z wybitnymi ludźmi z kraju i emigracji, była współzałożycielką i sekretarzem wielce zasłużonego, działającego do dzisiaj, Stowarzyszenia na Rzecz Porozumienia Niemiecko-Polskiego. Działała na rzecz wyłonienia silnej reprezentacji Polaków w kraju nad Łabą, była też honorowym prezesem Polskiego Forum w Niemczech. Po odzyskaniu niepodległości i zamknięciu radia Alina wraz z mężem powróciła do kraju, oddając się bez reszty swemu nowemu „dziecku” - Stowarzyszeniu Pracowników Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa, którego honorowym prezesem był aż do śmierci Jan Nowak – Jeziorański. U władz Warszawy wywalczyła lokal przy ul. Nowogrodzkiej 56. Powstał w nim Klub Pracowników RWE, w którym odbyło się dziesiątki imprez, spotkań i debat z najznakomitszymi gośćmi ze świata polityki, kultury i sztuki. Spotkania - retransmitowane poźniej przez Polskie Radio - Alina prowadziła osobiście. Jej świetne kontakty z Polskim Radiem zaowocowały też cykliczną audycją „Z archiwum Radia Wolna Europa”. Z inicjatywy Aliny powstała również strona internetowa stowarzyszenia (http://www.wolnaeuropa.pl/index.php) obrazująca dokonania oraganizacji, a przede wszystkim prezentująca historię RWE. Alina pielęgnowała też kontakty z prasą, będąc autorką cyklicznych felietonów w „Dzienniku Polskim” i londyńskim „Tygodniu Polskim”. Jej dorobek radiowy ukazał się w dwutomowym wydaniu „Polska w komentarzach”, stając się swoistym podręcznikiem rzetelnego dziennikarstwa, a zarazem wartościowym dokumentem ukazującym prawdę o czasach PRL. Z inspiracji i przy współpracy z Aliną ukazały się też pozycje „PRL atakuje Radio Wolna Europa” oraz „Wspomnienia pracowników Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa”. Alina, jak nikt inny, dbała by pamięć o rozgłośni, która przez prawie pół wieku walczyła na falach eteru z komunistycznym zakłamaniem, nigdy nie wygasła. W wolnej już Polsce prezydent Lech Wałęsa nadał Alinie Grabowskiej Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. Przed rokiem zaś, w imieniu pracownikow Rozgłośni Polskiej RWE, odebrała Medal 80 lecia Polskiego Radia. I jeszcze jedno, Alina kochała zwierzęta, psy w szczególności. W ogrodzie Jej konstancińskiej posiadłości stoi ogromny kamień, na nim imiona czworonogów, które towarzyszyły Jej przez całe życie, oraz napis: „Wszystkie psy idą do nieba” Trudno dzisiaj uwierzyć – biorąc pod uwagę niespotykane zaangażowanie i ogrom dokonań Aliny – że od wielu lat ciężko chorowała. Przyjechała do Monachium by poddać się transplantacji nerki, którą miała otrzymać od Leszka – Jej męża. Nie zdążyła. W poniedziałek nad ranem straciła przytomność. Gdy tego samego dnia wysyłałem pocztą elektroniczną do Londynu najświeższy felieton Aliny byłem pewien, że się obudzi. Niestety, wysłałem ostatnie Jej dziennikarskie dzieło. Alina zmarła o świcie w czwartek, 22 czerwca 2006 roku. Miała 71 lat. Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Czyzby ? Bogdan Żurek Monachium, 23 czerwca 2006 ----- Original Message ----- From: mmyszyn To: kulturzentrum-owner@yahoogroups.de ; sowa-frankfurt@yahoogroups.de ; kulturzentrum@yahoogroups.de ; kulturzentrum1@yahoogroups.de ; kulturzentrum_@yahoogroups.de Sent: Tuesday, July 11, 2006 9:22 PMSubject: Fw: s.p. Alina Pert - Grabowska, pozegnanie w WarszawieMoze to Pana zaciekawi, szczegolnie obecnosc wiadomego biskupa oraz nawrocenie sie p GrabowskiejW czwartek 20 lipca o godz. 11-tej,w Bazylice Sw. Krzyza w Warszawie przy Krakowskim Przedmiesciu 3 pozegnamys.p. ALINE PERTH - GRABOWSKAMszy Swietej Pogrzebowej bedzie przewodniczyl i homilie wyglosi arcybiskup Jozef Zycinski wtorek, 11 lipca 2006, kulturzentrum
|